Greckie Show - Premiera
Po premierze “Księcia i Żaby” znacząco zwolniliśmy tempa, jeśli nie można powiedzieć, że stanęliśmy na chwilę w miejscu. Przygotowania do następnego przedstawienia ruszyły w styczniu 2018 roku. Pierwszy pomysł? Powrót do początków teatru, czyli Starożytnej Grecji, połączonej z Wielką Improwizacją.
Z początku nasze spotkania projektowe były dość luźne. Ustaliliśmy nasze nowe greckie imiona, od tej pory Krzysiu nie był już Krzysiem, tylko Odysem, a Monika, Bereniką. Improwizacja nie opiera się jednak tylko na poznaniu imion postaci, które ma się odgrywać… Trzeba czegoś więcej, jeśli chcemy naśladować greków, musimy wiedzieć jak się zachowywali, kim byli. Aby posiąść tę wiedzą powstało kilka prezentacji o kulturze greckiej i języku.

Charjete! - to znaczy po grecku witajcie. To pierwsze słowo, które poznaliśmy po grecku, a które na pewno zapadnie nam w pamięć. Kolejnym wyzwaniem okazały się stroje. Bo co to za grek, który nie chodzi prawie nago w przewiewnym “prześcieradle”? Dwie maszyny i ludzie chętni do szycia strojów, do dzieła! A nawet zbiórka pieniędzy przy okazji sprzedaży popcornu.
Wygląda pięknie? Tak, z pewnością, gdy to opisuje aż trudno uwierzyć, żę chwilę później wszystko zaczęło się sypać! Zresztą trudno się temu dziwić zważywszy na fakt, że trudno zaciekawić kogoś na długo tematem, bądź co bądź, martwych już greków. Tak więc nasza wojownicza gromada, szybko stała się armią Leonidasa spod Termopil, rzecz jasna po przegranej bitwie. Przychodzenie na spotkania bardzo się rozluźniło, nawet po świątecznej akcji, w której to upiekliśmy dla wszystkich członków dwa ciasta!

Święta, świętami, wróciliśmy do pracy. Tym bardziej, że pierwszy termin premiery zbliżał się wielkimi krokami. 23 kwietnia! Pomimo świadomości wielkiej klapy i słabego przygotowania nie powiedzieliśmy uczestnikom projektu o odwołaniu premiery, licząc, że to zmotywuję ich do pracy. Ahh, jak wielce się myliliśmy! Trzeba powiedzieć tutaj jedno, im bliżej końca, tym zapanowuje większe rozluźnienie. Teatr zaczął się rozpadać, a członkowie odchodzić. Katastrofa!
Nie można zmusić nikogo do pracy. Pozwoliliśmy chętnym odejść, to był ich wybór, nie strzelaliśmy do nich z tego powodu, tylko poszliśmy na pączki. Pączki ogółem są dobrym rozwiązaniem każdego problemu. Jeśli się z kimś pokłócicie dobrze jest spróbować kupić mu pączka, co by w złości głodny nie chodził.
Została nas tylko garstka, ale były to osoby chętne do pracy. Zaczęliśmy kroczyć po kruchym lodzie, który pękał z każdą następną chwilą. Coś się zaczęło jednak dziać! Stworzyliśmy nasze autorskie kolumny!
A chwilę później udało się nam zaprosić do współpracy grupę nauczycieli, którzy stali się trzonem obsady do “Drzewa Oliwnego”, dramatu autorstwa Rafała Pankowskiego opowiadającego historię starszego już Greka, który nie godzi się na nowe prawa moralne i wartości przewodnie dla młodych ludzi. Głównym motywem sztuki jest chęć pozbycia się tytułowego drzewa, które jest symbolem wszystkiego co dobre, a którego inni mieszkańcy, a nawet rodzina Kalogera chcą się już pozbyć. Starzec nie zamierza jednak tak łatwo odpuścić i przysięga “życie oddać w jego obronie”.
Udało się także ogłosić pełną osadę do odegrania komedii “Demeter i Kora” autorstwa Natalii Farasiewicz. Sztuka ta w dość melodyczny, rymowany sposób przybliża nam znany mit o córce bogini, która została porwana przez Hadesa, króla brzydkich pomieszczeń. Aktorami do tego przedstawienia zostali nasi młodsi uczniowie, którzy spisali się świetnie! Trzeba napisać tutaj o dwóch mocno się wyróżniających personach. Pierwszej, Brunie, który sam wykonał do swojego stroju skrzydełka, aby bardziej przypomniać posłańca bogów, Hermesa. Drugiej, Mateusza, który zgodził się zagrać Korę, a tym samym zrobić z siebie prawdziwe bóstwo!
Oba przedstawienia zawierały w sobie charakterystyczny dla starożytnej sztuki chór, który pełnił także rolę wszystkich postaci drugoplanowych. To bardzo trudne do opanowania mówić teksty melodycznie i chóralnie, ale też bardzo piękne, gdy słyszy się efekty.
Czas ma jedną nieubłaganą wadę, nieustannie biegnie do przodu i nigdy się nie zatrzymuje. Tak było i w tym przypadku, czasu było coraz mniej. Premierę wyznaczyliśmy na poniedziałek 11 czerwca.
Znów stres, aktorzy nie byli pewni czy uda im się zapamiętać role, opóźnienia związane z wykonaniem strojów też dodawały szczypty dreszczyku i w końcu budowa drzewa, ahh, ileż było z tym roboty. Na szczęście nie zwariowaliśmy i nikt nie zaczął się malować farbą.
No prawie. Ostatnie zakupy i…?

I kolejna świetna premiera, a raczej dwie jednego wieczoru! I tym razem możemy odnotować sukces, sala była pełna i humory dopisywały. A dwa dni później powtórzyliśmy przedstawienia, tym razem w innych składach, a dodatkowo z dodatkowymi secanim w komedii Demeter i Kora.

Zapraszamy na kolejne spektakle w tym roku! ;)












Komentarze
Prześlij komentarz